Witamy w
Chemical Collective

Masz 18 lat czy więcej?

Potwierdź, że masz ukończone 18 lat.

Nie masz dostępu do tej strony.

ikona informacji 100 euro dla kraju (NL, CZ, DE) 125 euro dla reszty UE

Bezpłatna wysyłka powyżej 50 € i bezpłatna śledzona wysyłka powyżej 100 €

Przyjazna obsługa klienta dostępna od 9:5 do XNUMX:XNUMX od poniedziałku do piątku

Bezpłatna wysyłka powyżej 50 € i bezpłatna śledzona wysyłka powyżej 100 €

Przyjazna obsługa klienta dostępna od 9:5 do XNUMX:XNUMX od poniedziałku do piątku

Koszyk

Twój koszyk jest pusty

Doświadczenie Ayahuaski – CZĘŚĆ DRUGA: Moja podróż

doświadczenie ayahuaski
w tym artykule
  • Jak to się zaczęło?
  • Czy musiałbym udać się do dżungli?
  • Pierwsza noc
  • Pierwsza dawka
  • Pić czy nie pić?
  • Następstwa były magiczne
  • Dzień drugi – niezbyt entuzjastyczny
  • Druga Ceremonia
  • Przyklejony biznes
  • Wnioski

Zastrzeżenie: Poglądy i opinie wyrażone w tym artykule są poglądami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają oficjalną politykę lub stanowisko Chemical Collective lub powiązanych stron.

Jak to się zaczęło?

W drugim z dwóch artykułów poświęconych Ayahuasce omówię moje osobiste doświadczenia z tą substancją i czego mnie ona nauczyła. Koniecznie sprawdź najpierw CZĘŚĆ PIERWSZĄ!

Zawsze miałem ciekawą skłonność do samopoznania i często poszukiwałem nowych doświadczeń. Po raz pierwszy zetknąłem się z Ayahuaską, oglądając Bruce'a Parry'ego wyruszyć w jedną ze swoich podróży do dżungli. Doświadczenie wydawało się trudne, naznaczone rozległym oczyszczeniem. Bruce nie wydawał się też czerpać z tego żadnych korzyści.

Nic w tym nie wyglądało przyjemnie.

Jednak pomimo jego doświadczenia, rozbudziło to we mnie ciekawość, której nie mogłem się oprzeć.

Wierzę, że to, co będzie dla ciebie dobre, samo się pojawi i było w tym coś, co mnie przyciągnęło. Włączyłem YouTube i zagłębiłem się we wszystko, co mogłem znaleźć na ten temat.

Początkowo nic z tego nie wydawało się atrakcyjne, ale świadectwa poszczególnych osób, po doświadczeniu, pokazały, że pomimo przeważnie nieprzyjemnego charakteru podróży, następstwa przyniosły głęboką samoświadomość i nowo odkryte poczucie samozrozumienia.

Czy musiałbym udać się do dżungli?

doświadczenie ayahuaski

Mieszkając teraz w Hiszpanii, zauważyłem, że wszystkie doświadczenia, których byłem świadkiem, miały miejsce w amazońskiej dżungli i wiązały się ze znacznymi wydatkami. Jako samotna kobieta perspektywa wydawała mi się zbyt odstraszająca. Zastanawiałem się, czy nie zapytać znajomych, ale nie przychodzi mi do głowy nikt, kto uznałby to za miłe wakacje. Propozycja:

Hej, masz ochotę pojechać ze mną do dżungli, zażywając leki roślinne wywołujące wymioty i może inne płyny ustrojowe?

sprzedaż okazała się trudnym wyzwaniem. Zwróciłem się do Google, aby sprawdzić możliwość zakupu online, ponieważ przyzwyczajony do samotnych wypraw w nieznane, uznałem to za realną opcję.

Ku mojej radości okazało się, że w Hiszpanii jest to legalne! Znalazłem rekolekcje tzw Amoraleza które oferowało doświadczenie odosobnienia w Santo Daime kilka godzin jazdy od mojego domu. Wysłałem im e-mail z pytaniem o harmonogram, ponieważ chciałem przeznaczyć kilka tygodni na przygotowanie się do tego doświadczenia.

Otrzymałem odpowiedź o następującej treści:

Tak, mamy dla Ciebie miejsce na najbliższe piątkowe rekolekcje.

Miałem wrażenie, że zostało to zaaranżowane przez Boga, nie pozostawiając mi innego wyboru, jak tylko powiedzieć „tak”. Nie brałam żadnych leków i przestrzegałam diety wegańskiej, co zapewniam przeciwwskazania nie stanowiły problemu.

Początek obu ceremonii zaplanowano na piątek o godzinie 7:5. Celem podróży była XNUMX-godzinna podróż w góry Sierra Nevada. Niestety zgubiłem się i musiał mnie uratować mój bardzo hojny gospodarz! 

Kiedy jednak dotarłem, było pięknie. Zaprowadzono mnie do mojej kabiny, ale z powodu mojego okropnego wyczucia kierunku miałem mało czasu na przygotowanie.

Pierwsza noc

W planie wycieczki określono, że uczestnicy muszą nosić się na biało, więc przebrałem się i udałem się do głównego obszaru. Na uroczystość rozstawiono duży namiot kopułowy. Obok niego znajdowała się kuchnia na świeżym powietrzu, w której siedzieli i czekali na wydarzenie towarzysze podróży. Dołączyłem do nich i zaobserwowałem zauważalne poczucie niepokoju wśród zgromadzonej grupy.

O wyznaczonej godzinie wspólnie weszliśmy do kopuły, odkrywając jej rozległą przestrzeń z centralnym paleniskiem. Wokół płonącego ogniska ułożono materace. Instrukcje wydano dla kobiet po jednej stronie i mężczyzn po drugiej. Gdy już wszyscy znaleźliśmy swoje miejsca, wstaliśmy i utworzyliśmy krąg wokół ogniska. Wyjaśniono nam przebieg postępowania; przez cały wieczór podawano trzy dawki, co zachęciło nas do udoskonalenia naszych doświadczeń Gwałt i Sananga krople do oczu podobno pogłębiające percepcję. Każdy z nas otrzymał wiadro na potencjalne wymioty, które w razie potrzeby mógł opróżnić młody mężczyzna. Jak się okazało, był bardzo zajęty…

Pierwsza dawka

Gęsta syropowata substancja w małym, ozdobnym kieliszku. Co zaskakujące, nie było to tak przytłaczające, jak się spodziewałem. Smak był specyficzny – początkowo słodki, ale pozostawiający niezwykle gorzki posmak. Po zjedzeniu wróciliśmy do łóżek i usiedliśmy. Powietrze wypełniła muzyka, będąca mieszanką gry na perkusji i gitarze, której towarzyszył uduchowiony śpiew, a teksty skupiały się na matce naturze i ziemi. Stworzyło to przyjemną atmosferę. Położyłem się i cierpliwie czekałem na rozwój wydarzeń.

Próbowałem się zrelaksować, ale okazało się, że jestem niezwykle czujny i intensywnie obecny w tej chwili. Spodziewałem się opuszczenia ciała fizycznego, podróży w kosmos, ale tak się nie stało. Po nieokreślonym czasie zacząłem odczuwać działanie leku nie w umyśle, ale w ciele. W brzuchu burczało mi i burczało, i wydawało mi się, że wyczuwam jednocześnie cały układ jelitowy. Wydobyło się uczucie trzaskania, sięgające coraz głębiej i głębiej, któremu towarzyszyło rosnące uczucie mdłości. Powstrzymując się od wymiotów, chcąc zatrzymać w sobie lekarstwo, zacząłem czuć się bardzo źle.

Pić czy nie pić?

Gospodarz podał mi drugą dawkę, ale odmówiłem, doskonale świadomy tego, jak blisko byłem wymiotów i prawdopodobieństwa, że ​​zarówno nowa dawka, jak i to, co zostało już przyjęte, zostanie wydalone. Zmagałem się ze sprzecznymi emocjami; chęć przeżycia zderzyła się z pewnością fizycznych konsekwencji. Pomimo zapewnień, że wymioty są akceptowalną częścią podróży, nie zdecydowałam się na przyjęcie drugiej dawki. W miarę jak coraz bardziej niepokoiła mnie muzyka, silny zapach kadzidła, ciągłe oferty kropli do oczu Rape i Sananga oraz niepokojące dźwięki innych osób, wkradła się irytacja. Całe doświadczenie zaczęło być przytłaczające, dalekie od oczekiwanej obecności i spokoju.

Nadeszła chwila na trzecią dawkę i tym razem ją przyjęłam. Na szczęście nudności nieco ustąpiły, co pozwoliło mi przełknąć miksturę. Udało mi się go zatrzymać na krótki czas, ale potem rozpoczęło się oczyszczanie. Głębokie gardłowe dźwięki wydobywające się z otaczających mnie osób wskazywały, że nie byłem sam w tym doświadczeniu.

W miarę upływu czasu narastało we mnie rozczarowanie, a niezwykłe doświadczenie przebywania poza ciałem i podróżowania po wszechświecie, które sobie wyobrażałem, pozostało nieuchwytne.

Choć straciłam poczucie czasu, około godziny 5 rano ceremonia dobiegła końca i ponownie zaproszono nas do zgromadzenia się przy ognisku.

Następstwa były magiczne

Poczułem się zdezorientowany i zdezorientowany; nie było to transformujące doświadczenie, jakiego oczekiwałem. Kiedy zaczęliśmy opuszczać namiot, powiedziano nam, że w kuchni dostępna jest zupa, ale nie miałem ochoty jeść. Zamiast tego wróciłem do swojej chaty w lesie. Będąc w spokojnej ciszy mojej kabiny, leżąc w łóżku, nieoczekiwanie zacząłem przekraczać swoje ciało, wkraczając w rozległą, nieznaną przestrzeń. To rozległe królestwo było pozbawione wszelkiego stworzenia – tylko bezcielesna wersja mnie i niczego więcej. To było niezwykłe uczucie, stan całkowitej wolności, w którym nie istniało nic z tego ani żadnego innego świata. Nie było ani wzroku, ani dźwięku, ani zapachu, ani czucia. Nie istniałem, a jednak istniałem jako wszystko. W tym momencie zrozumiałem, że nie istnieje nic zewnętrznego wobec mnie; wszystko, co kiedykolwiek było, jest lub było, było we mnie. Ta świadomość unieważniła wszystko, ponieważ nie było czego doświadczyć, ponieważ byłem wszystkim.

Dzień drugi – niezbyt entuzjastyczny

Następnego ranka obudziłem się około godziny 11, słysząc delikatne pukanie do drzwi. Był to ten miły młody człowiek, który towarzyszył nam poprzedniej nocy i ku mojemu przerażeniu trzymał szklankę z poprzedniego wieczoru, wciąż do połowy pełną. Wyjaśnił, że nie dokończyłem i że należy do mnie, upierając się, że muszę wypić resztę. Choć nie byłem zachwycony tym pomysłem, postępowałem zgodnie z jego instrukcjami i wypiłem pozostały eliksir. Poradził mi, żebym wstała, wyszła na łono natury i cieszyła się słońcem. Udałem się do centrum i zjadłem lekkie śniadanie składające się z owoców i nasion.

Następnie udałem się na spacer po rozległej krainie i rozłożyłem się w hamaku. Wciąż pielęgnowałam w sobie poczucie rozczarowania, poczucie, że poprzednia noc nie spełniła moich oczekiwań. Dodatkowo istniało poczucie niepokoju na myśl o powtórzeniu całego doświadczenia tej nocy. Zostałem poinformowany, że napar na wieczór będzie inny i prawdopodobnie mocniejszy, co dodało mi trochę optymizmu.

Druga Ceremonia

Zebraliśmy się i usiedliśmy, dzieląc się wrażeniami z poprzedniej nocy. Historie były bardzo zróżnicowane, niektóre wyrażały miłość do tego doświadczenia, inne zaś miały odmienne zdanie. Jeden z mężczyzn był wyraźnie niezadowolony, a drugi oświadczył, że nie będzie już brał leku, ponieważ po jego zastosowaniu poczuł się tak źle, że wymiotował przez cały dzień. Pomimo tych mieszanych reakcji, nadal byłem zdeterminowany, aby dokończyć projekt i całym sercem podszedłem do wieczoru.

Przyjechałem w konkretnym celu i nie chciałem zmarnować okazji, wyjeżdżając z poczuciem, że się zawiodłem.

Muszę przyznać, że kiedy podano mi pierwszą szklankę i poczułem zapach naparu, żołądek mi się skręcił. Mimo niechęci wypiłem ją i szybko popijałem dużym łykiem wody dla złagodzenia smaku. W drugim doświadczeniu łatwiej było mi się zanurzyć, być może dlatego, że teraz wiedziałem, czego się spodziewać pod względem dźwięków, zapachów i ogólnej atmosfery. Jednak drugi napar przyniósł już inne efekty. Choć wpływ na mój organizm był podobny, to tym razem wywołał także nagłą potrzebę skorzystania z toalety. Poruszenie się po tym zadaniu okazało się trudne, ponieważ toaletą była dziura w ziemi zlokalizowana kilkaset metrów od głównego namiotu.

Unoszenie się nad dziurą wypełnioną odpadami i gównem było dość onieśmielające, tak jak nigdy wcześniej się nie srałem.

Wróciłem do namiotu i zauważyłem, że odzyskiwałem i traciłem przytomność. Udało mi się wypić drugą porcję i zatrzymać ją na jakiś czas. Z pewnością miało to wyraźniejszy efekt niż pierwsza noc. Dźwięki muzyki, oczyszczenia i przytłaczającego kadzidła stały się przytłaczające i pomimo polecenia, aby nie odchodzić, poczułem potrzebę ucieczki z kopuły, aby zaczerpnąć czystego powietrza i ciszy. Przypomniawszy sobie hamak, w którym byłem wcześniej, wyszedłem i udałem się tam, które znajdowało się zaledwie około 100 metrów od namiotu. Nadal słyszałem odległe uderzenia bębnów i słaby śpiew, ale widziałem też gwiazdy i czułem powiew wiatru. Po chwili podszedł do mnie młody człowiek i poinformował mnie, że muszę wrócić do namiotu po trzecią dawkę. Delikatnie mówiąc, byłem niechętny. Podkreślił jednak, że nawet gdybym nie chciała tego brać, powinnam dołączyć do innych, bo razem rozpoczęliśmy to doświadczenie i razem powinniśmy je zakończyć.

Wydawało mi się, że całe to doświadczenie było okropną stratą czasu i nie chciałem wracać do namiotu, w którym panowała głośna i przytłaczająca atmosfera. Jednak gdy zacząłem wracać, coś się we mnie zmieniło. Zdałam sobie sprawę, że zachowuję się nieco dziecinnie i muszę się zebrać w sobie i stawić czoła sytuacji.

Było mi przykro, ale nagle zalała mnie fala siły i determinacji.

Wróciłem do łóżka i przyjąłem trzecią zaoferowaną dawkę.

Przyklejony biznes

Wszyscy dostaliśmy kij i kazano nam włożyć do tego kija wszystko, czego nie chcemy ze sobą zabrać, i wrzucić do ognia. Trzymając laskę w dłoni, poczułem głęboki przypływ przytłaczającego smutku z powodu małej dziewczynki we mnie, która była tak podekscytowana odkrywaniem wszechświatowych płaszczyzn i odnajdywaniem spokoju. Słyszałem jak mówiła:

Włóż mnie do kija. Możesz wrócić do domu beze mnie. Ja zostanę tu, w tym miejscu, w górach, na łonie natury, a Wy będziecie mogli iść i żyć życiem, które trzeba przeżyć.

Ściskałem mocno kij, nie chcąc jej puścić. Kochałem ją i widziałem jej piękną niewinność i chęć poświęcenia się dla mojego dobra. Nie chciała już być osobą, radzić sobie z wyzwaniami życia. Pragnęła stać się dymem unoszącym się nad górami, wolnym i dzikim. Wyjaśniła, że ​​jej entuzjazm związany z tym rozległym doświadczeniem dodał mi odwagi do podjęcia tego kroku. Zawsze wiedziała, że ​​nie wróci ze mną do domu. Tak było najlepiej dla nas obojga.

Płakałem jak dziecko; miłość, którą do niej czułem, była inna niż wszystkie. Uścisk kija sprawił, że zbielały mi kostki, ale wiedziałem, że ma rację i musiałem ją puścić. Wstałem i spojrzałem w ogień.

Wrzuciłem ją do środka i patrzyłem, jak płonie.

Kiedy już została zredukowana do zera, wróciłem do łóżka, przykryłem się kocem i usiadłem na czworakach jak dzika bestia. Poczułem się jak potężny niedźwiedź i zacząłem poruszać się w rytm muzyki. Moja nieśmiałość i zahamowania wypłynęły ze mnie i odkryłam, że tańczę w tej dziwnej pozycji – kołysając się, podskakując, nieskrępowana, wolna! Poczułem w sobie siłę, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Pewność, że jestem całością i częścią czegoś znacznie większego ode mnie.

Ceremonia się zakończyła i wszyscy ponownie wstaliśmy, gromadząc się wokół ogniska. Trzymając się za ręce, zjednoczeni wspólnymi doświadczeniami. Spontanicznie wszyscy zaczęli się przytulać. To były czyjeś urodziny i gdy wszyscy śpiewali prosto z serca, atmosfera przepełniała się miłością.

Czysta miłość i naturalne doświadczenie.

Nie było w stosunku do nikogo separacji, zawstydzenia ani niechęci. Miałem wrażenie, że jesteśmy jednością, występującą w różnych formach. To było naprawdę magiczne.

Wnioski

Dla mnie Ayahuasca była wartościowym doświadczeniem, choć nie próbowałem go aktywnie powtarzać. Nie wykluczałbym jednak, gdyby zaistniały okoliczności. Nie jest to coś, co określiłbym jako przyjemne. Wspólne przeżycia nie są dla każdego.

Osobiście, gdybym miał to zrobić jeszcze raz, wolałbym, aby była obecna tylko jedna osoba, która będzie to ułatwiać, w ciszy i bez zakłóceń.

Będąc z natury samotnikiem, moje dotychczasowe eksploracje odbywały się głównie w samotności, a chaotyczne, głośne otoczenie, w którym inni wokół mnie gwałtownie wymiotowali, rozpraszało mnie i naruszało moją zdolność zagłębienia się w to doświadczenie. 

Po powrocie do domu ogarnęło mnie uczucie odrodzenia. To było tak, jakby lekarstwo dokonało głębokiego oczyszczenia, pozostawiając moje ciało niezwykle świeże, a mój umysł znacznie lżejszy.

To doświadczenie doprowadziło mnie do uświadomienia sobie – część mnie zdecydowała się pozostać w spokojnym uścisku dzikich gór.

Teraz rozumiem, że moja podróż w głąb samopoznania pozwoliła tej delikatnej części mnie uwolnić się od ograniczeń ludzkiej egzystencji. Kiedy przyjęłam nowo odkrytą lekkość, rozpoznałam piękno odpuszczania, pozwalając temu dziecku przeżyć swoje dni na pustyni, na zawsze wolne.

Debra Wilkinson | Bloger społecznościowy w Chemical Collective

Debra jest jedną z blogerek społecznościowych w Chemical Collective. Jeśli chcesz dołączyć do naszego zespołu blogerów i zarabiać na pisaniu na tematy, które Cię pasjonują, skontaktuj się z Davidem za pośrednictwem poczty elektronicznej na adres: blog@chemical-collective.com

podziel się swoimi troskami

Dołącz do rozmowy.

1 Komentarz
Informacje zwrotne w linii
Wyświetl wszystkie komentarze
Nigel
2 miesięcy temu

Debra znowu rozwala park! Pięknie napisany artykuł.

Powiązane artykuły

Nasze produkty

Podobne produkty

Blotery 1V-LSD 150mcg Cena Od 22.00
(127)
Blottery 1cP-LSD 100mcg Cena Od 18.00
(124)
Blottery 1D-LSD 150mcg (1T-LSD) Cena Od 29.00
(73)
Mikrogranulki 1V-LSD 10mcg Cena Od 15.00
(39)
Blottery 1P-LSD 100mcg Cena Od 18.00
(48)
2-FDCK HCL Cena Od 10.00
(72)
Mikrogranulki 1D-LSD 10mcg (1T-LSD) Cena Od 20.00
(22)
Blottery artystyczne 1V-LSD 225mcg Cena Od 35.00
(55)
DCK HCL Cena Od 15.00
(44)
Granulki różowej gwiazdy/granulki niebieskiej błogości Cena Od 17.00
(37)
1cP-LSD 150mcg blottery artystyczne Cena Od 25.00
(56)
Granulki 1V-LSD 225mcg Cena Od 35.00
(23)
1D-LSD 225mcg Pellety (1T-LSD) Cena Od 42.00
(12)
DMXE HCL Cena Od 20.00
(44)
ikona nagrody
wyskakujące logo

Program nagród

zamknięcie wyskakującego okienka
  • Zarabiaj na
  • Partnerzy