Witamy w
Chemical Collective

Masz 18 lat czy więcej?

Potwierdź, że masz ukończone 18 lat.

Nie masz dostępu do tej strony.

Koszyk

Twój koszyk jest pusty

Dwadzieścia lat doświadczeń psychodelicznych – od suplementów imprezowych po medycynę dla duszy (część 2/3)

Tło CC
Spis treści
To wszystko zabawa i gry… na razie
Ciemność bierze górę
Utrzymywanie pozorów
Białe linie przelatujące przez mój umysł
Światło na końcu kalejdoskopu
Zmiana jest trudna

Zastrzeżenie: Poglądy i opinie wyrażone w tym artykule są poglądami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają oficjalną politykę lub stanowisko Chemical Collective lub powiązanych stron. Zawsze ćwicz dobry zestaw i ustawienie podczas eksploracji jakichkolwiek związków psychodelicznych. Mamy fantastyczny artykuł na ten temat, który możesz przeczytać tutaj.

To wszystko zabawa i gry… na razie

Pewnej nocy w klubie z przyjaciółmi podszedł do mnie facet i przytulił mnie, jakbyśmy byli najlepszymi kumplami. To był jeden z tych niezręcznych momentów, w których nie rozpoznałam go ani nie znałam jego imienia, więc grzebałam w rozmowie, próbując przeszukać mój mózg, skąd się znamy. Podobno był na przyjęciu w moim mieszkaniu i oddaliśmy się szczególnie rozpustnemu weekendowi. Wspomina, że ​​nie spaliśmy przez dwa dni, łykając rzędy coli wzdłuż mojego kuchennego stołu i pijąc „koktajle” (wrócimy do tego później).

Czułem się źle, ponieważ facet najwyraźniej uważał to za szczególnie pamiętną noc, ale dla mnie brzmiało to jak każdy weekend w moim mieszkaniu, a nadal nie mogłem go umieścić. Czułem się okropnie. Ten dokładny scenariusz przydarzał mi się dość regularnie w różnym stopniu i coraz bardziej uświadamiał mi, że moje lata dwudzieste to w zasadzie kompletne rozmycie. Nawet rozmawiając z bliskimi przyjaciółmi, gdy pytali mnie o wydarzenia z danej nocy, kiedy byliśmy w konkretnym klubie lub imprezowaliśmy w moim, nigdy nie mogłem przypisać niczego konkretnej nocy – moje wspomnienia z życia towarzyskiego były po prostu jednym wielkim, niekończące się szaleństwo napędzane narkotykami.

„Kokaina stała się niemal stałą obecnością w moim życiu. Brałem go bezbłędnie w każdy weekend – od piątku do niedzieli, ale zaczął też krwawić w dni powszednie”.

Kokaina stała się niemal stałą obecnością w moim życiu. Brałem go bezbłędnie w każdy weekend – od piątku do niedzieli, ale zaczął też krwawić w dni powszednie. Łatwiej było liczyć dni, w których nie brałem udziału, niż dni, w których byłem. Weekendy też nie polegały na regularnym korzystaniu z rekreacji – było to skandalicznie przesadne.

Zdejmowanie uncji za jednym razem stawało się regularnym zjawiskiem. Chociaż mieliśmy dostęp do niezwykle wysokiej jakości koksu, brałem prawie wszystko, co się działo. Mój najlepszy kumpel i wspólnik w zbrodni pojawiał się w każdy piątek po pracy. Zamówiliśmy ogromny kamień i zaczęliśmy palić drutem i łańcuchem w mojej kuchni przez wiele godzin. Inni ludzie przychodzili i odchodzili. Kiedy kluby wychodziły o 3 nad ranem, mój telefon zaczynał eksplodować i niejednokrotnie moje mieszkanie było wypełnione po brzegi imprezowiczami.

Ciemność bierze górę

„Miałem przekonanie, że tak długo, jak mam nieograniczony dostęp do leków, mogę używać koksu w dowolnym momencie i zasadniczo eliminować osłabiające zjazdy, o ile mam leki”.

LSD znalazło się na liście substancji, które używaliśmy, ale jak można było przewidzieć, w tym momencie było to tylko kolejny narkotyk imprezowy. Często czekałem do wczesnych godzin porannych, kiedy cola i pigułki nie trafiały już w sedno, a kwas był sposobem na rozkręcenie imprezy i rozpoczęcie nowego rozdziału szaleństwa – zauważyłem coś innego w psychodeliczne doświadczenie. Wydawało się, że jest przyjemniej, gdy tłumy się rozproszyły, a moja podstawowa grupa bliskich przyjaciół pozostała. Jednak minie dużo czasu, zanim naprawdę docenię znaczenie tego konkretnego aspektu doświadczenia z kwasem.

Przez większość czasu toczyło się jak zwykle. Kokaina była stałą wśród wielu zmiennych, ale dokonałem niebezpiecznego odkrycia. Zdałem sobie sprawę, że używanie benzo i opiatów dzień po coli pozwoliło mi zachować pewien stopień normalności w moim codziennym życiu, ale zamiast używać ich jako kuli, myślałem, że tak długo, jak mam nieograniczony dostęp do upadków, Mógłbym używać coli w każdej chwili i zasadniczo znosić osłabiające zjazdy, o ile miałem farmaceutyki. Jak możesz sobie wyobrazić, była to niesamowicie niebezpieczna i niezrównoważona gra. Niejednokrotnie mój partner znalazł mnie na podłodze w gumowym i niespójnym stanie. Zaczęły pojawiać się pęknięcia.

 

Co więcej, benzo i opiaty są bardzo uzależniającymi klasami narkotyków, więc w rzadkich przypadkach, kiedy nie miałem do nich dostępu, popadałem w depresję i chaotyczny bałagan. W końcu poszedłem do lekarzy i przepisano mi antydepresanty i choć pod pewnym względem wyrównały mi one poziom, to jednak konsumpcja innych leków nie zwolniła. Eskapizm był zbyt uzależniający.

Utrzymywanie pozorów

W weekendy mój dom stał się prawdziwym cyrkiem. Ludzie po prostu pojawiali się w oczekiwaniu na przyjęcie i rzadko byli rozczarowani. Puch płynął, a techno bez przerwy grzmiało od piątku do niedzieli. W pewnym momencie mój najlepszy kumpel i ja obliczyliśmy, ile pieniędzy wydajemy na narkotyki, a liczby były przerażające. Mój najlepszy kumpel (którego szalone umiejętności w czarnych kapeluszach finansowały większość szaleństwa, w które byliśmy zaangażowani) zabrał nas na Ibizę na cztery dni i tylko w ten weekend wydaliśmy blisko 10 tysięcy funtów na narkotyki. Oczywiście śmialiśmy się z tego, jakby to był rodzaj dumy, podczas gdy w rzeczywistości był to po prostu szalony nadmiar. Zasnąłem po 48 godzinach nieustannego imprezowania w ten weekend, a on załadował gram coli do słomki i wydmuchał mi to w nos. Wystrzeliłem jak grom, podziękowałem mu za pomoc i dalej imprezowaliśmy.

„W weekendy mój dom stał się prawdziwym cyrkiem. Ludzie po prostu pojawiali się w oczekiwaniu na przyjęcie i rzadko byli rozczarowani. Proch płynął, a techno bez przerwy eksplodowało od piątku do niedzieli”.

Pod koniec tego weekendu czułem, że umrę, ale to mnie nie spowolniło. Stare nawyki są trudne do zerwania i szaleństwo trwało po powrocie do domu. Weekend po weekendzie. Część mnie zdecydowanie zaczęła się w tym momencie martwić, ale, choć trzeba przyznać, miałem reputację, którą trzeba było utrzymać, a to był silny kierowca, aby ją utrzymać. Moja praca i związki nie były już jednak odporne na następstwa, ale to wciąż nie wystarczyło, żebym nacisnął hamulce. W każdy piątek jechał do dechy, tak jak poprzednio. Mój brat powiedział kiedyś mnie i mojemu najlepszemu kumplowi, że sądzi, że prawdopodobnie mamy najgorszy nałóg kokainy w Wielkiej Brytanii – pochodził od człowieka, który prowadził własny klub i sam nie był obcy narkotykom. Chociaż prawdopodobnie nie był w pełni poważny, był naprawdę zszokowany tym, co się dzieje. Jednak po raz kolejny stało się to czymś, z czego można się śmiać, a nie surowym ostrzeżeniem, jakie powinno być.

Wylądowałem w szpitalu z ropniem płuca i spędziłem dwa tygodnie na oddziale oddechowym w otoczeniu ludzi łapiących oddech i tracących życie. Byłem tam najmłodszym pacjentem przez trzydzieści lat. Personel wielokrotnie pytał mnie, czy zażywam narkotyki dożylnie – czego nie robiłem – ale nigdy nie widzieli kogoś w moim wieku, kto nie wstrzykiwałby narkotyków z tak poważną infekcją wewnętrzną, którą sam sobie zadałem. Można by pomyśleć, że to przynajmniej byłby katalizatorem zmian, ale niestety tak nie było. W dniu, w którym zostałem zwolniony, uderzałem w wiadra (bonga grawitacyjne), aw następny weekend pół uncji coli zostało wycięte na moim kuchennym stole. Na to poszło. Ciągle i dalej i dalej…

Białe linie przelatujące przez mój umysł

W końcu coś się zmieniło. Miałem dość tego, że mój dom jest pełen obcych w każdy weekend. Nie byłam nieświadoma faktu, że byłam wykorzystywana, ale szczerze mówiąc nigdy wcześniej mi to nie przeszkadzało. Kiedy imprezowaliśmy, wprowadziłem nową zasadę – jeśli ktokolwiek wniósł na imprezę jakąkolwiek złą atmosferę, proszono go o natychmiastowe opuszczenie. To znacznie zmniejszyło liczbę ciał obecnych na co tydzień, ale jako niezamierzony efekt uboczny, zaczęliśmy brać więcej kwasu – ponownie pojawiła się zwarta grupa i wszyscy czuliśmy się bezpieczniej i swobodniej, co oznaczało, że byliśmy skłonni częściej iść na psychodelę. Przygnębiająco, nadal brałem colę przez większość czasu – każdy, kto zmieszał te narkotyki, wie, że mają przeciwieństwo tego, co można nazwać synergią. Szczerze mówiąc, nie lubiłem już tak bardzo kokainy, po prostu zawsze tam była.

Cząsteczka N,N-dimetylotryptaminy.

Wtedy na mojej drodze pojawił się nowy lek, coś, co dosłownie (ostatecznie) zmieniło moje życie – N,N Dimetylotryptamina. Oszałamiająca natura leku była czymś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłem, nawet przy wysokich dawkach kwasu. To było po prostu w innej lidze. Zacząłem z tym intensywnie eksperymentować i zauważyłem, że coś się we mnie zmienia. Przestałem brać colę w wieczory, w których wiedziałem, że będę palić DMT (głównie dlatego, że tłumił podróż), ale było to dla mnie całkiem przełomowe. Nie zrozum mnie źle, nie zbliżyłem się do punktu, w którym kontrolowałem swój nałóg kokainowy, ale po raz pierwszy od lat odmawiałem linijkom i jakkolwiek trywialnie to brzmi, wydawało się to dużym krokiem .

Byłem całkowicie zafascynowany DMT. Szybki początek, uczucie przeniesienia się do innej rzeczywistości, piękny spokój poświaty. Po prostu mnie złapało. Każdego dnia zastanawiałem się nad tym i planowałem kolejną podróż. W tym momencie doświadczyłem uczucia oddzielenia od mojego ciała i hiperwymiarowych wizualizacji i przez miesiące byłem pewien, że doświadczyłem już pełnego przełomu, ale się myliłem. Bardzo się myliłem.

Światło na końcu kalejdoskopu

DMT zaczęło wstrząsać moimi podstawowymi przekonaniami. Byłem zagorzałym ateistą i mocno wierzyłem, że ludzie są tylko tymczasowymi istotami, przepojonymi świadomością wyższego poziomu jedynie dzięki łasce szczęśliwej ewolucji i niczym więcej. Moje podróże to zmieniły. Zacząłem odczuwać, że w rzeczywistości jest coś więcej, niż zakładałem, i że cząsteczka DMT i doświadczenie, które ona umożliwiła, nie mogą być przypadkiem. To było jak coś boskiego, z góry ustalonego i umieszczonego tutaj, czekającego, aż to odkryjemy. To oczywiście sugeruje istnienie wyższej siły – a było to coś, czego nie byłem w stanie zaakceptować – jeszcze. Z pewnością dało mi to dużo do myślenia. Jedną z niezwykłych rzeczy związanych z DMT jest to, że kiedy myślisz, że zaszedłeś tak daleko, jak tylko możesz, odkrywasz głębszy poziom, który na nowo zaskakuje twój umysł.

„DMT – To było jak coś boskiego, z góry określonego i umieszczonego tutaj, czekającego, aż to odkryjemy”.

Teraz może i ogólnie brałem się za narkotyki, ale byłem przynajmniej dobrze poinformowany. Zawsze spędzałem czas czytając o substancjach, które brałem, ale DMT przeniosło to na nowy poziom. Każdą wolną minutę spędzałem czytając raporty z podróży i badając różne metody palenia tej przyprawy. Moja lektura sprawiła, że ​​nauczyłem się rutyny, aby konsekwentnie zapewniać potężne przełomy i zdecydowałem, że muszę wypróbować tę metodę. Wyniki były szalone.

To była prosta technika. Wsyp 100mg do fajki umieszczonej pomiędzy ziołami lub popiołem (wiem, że to za duża ilość, ale teoria mówi, że kontakt z płomieniem zawsze zniszczy jakiś produkt) zapal się i pobierz jak najwięcej. Przytrzymaj przez 7 sekund. Powtórz jeszcze dwa razy. Ostatecznie udoskonaliłem tę rutynę i wynik był dramatyczny.

Pierwszy raz, kiedy to zrobiłem, był moją najbardziej pamiętną podróżą. Kiedy wypuściłem drugie zaciągnięcie, świat eksplodował. Wszystko w pokoju stanęło w niewidzialnym płomieniu, zaszokowała mnie szybkość ataku. Poczułem siłę wibracji, która delikatnie wyciągała moją świadomość z ciała podczas poprzednich podróży, ale tym razem była nieskończenie intensywniejsza. Trudno było wziąć trzecie zaciągnięcie, bo ledwo widziałem fajkę, a moje gardło płonęło, ale zmusiłem się do wdechu całym oddechem. Nie pamiętam wydechu. Na szczęście moja opiekunka była tam, aby zdjąć ze mnie fajkę i poprowadzić mnie do łóżka. 

Teraz zamierzam opisać tę podróż, ale słowa, których użyłem, są w najlepszym razie przybliżeniem. Szczegóły tego doświadczenia są tak nieziemskie i abstrakcyjne, że nie mam umiejętności językowych, aby dokładnie opisać, jakie to było naprawdę dziwne. 

Siła wibracji wyrwała mnie z mojego ciała i zostałam wyrzucona przez kalejdoskopowy tunel, otoczony wirującymi glifami i świecącymi symbolami, przyspieszając tak szybko, że nie mogłem ogarnąć jednej klatki. Zdałem sobie sprawę, że nie było z tym związane żadne uczucie ciała – ponieważ już go nie miałem. Byłem pojedynczym punktem bezcielesnej świadomości przelatującym przez hiperprzestrzeń. Wynurzyłem się w niewyobrażalnie masywną kosmiczną katedrę i mój ruch zwolnił do powolnego dryfowania. Ruchome kolumny i kopuły siatkowe, zbudowane z zmiennokształtnego zielonego kryształu, utworzyły fraktalną piramidę, która składała się i zapadała na siebie, jednocześnie rosnąc. To było zarówno oszałamiająco piękne, jak i hipnotyzujące. 

„Wtedy stałem się samym siedliskiem i poczułem potężną rodzicielską opiekuńczość nad społecznością, którą trzymałem w swojej strukturze”.

Wtedy moja perspektywa się zmieniła. Nagle znalazłem się wewnątrz konstrukcji i byłem swego rodzaju maszyną. Piramida była zamieszkana przez zielone, podobne do ślimaków istoty, a maszyna, którą stałem się ich żywicielem. Kiedy karmili się z dysz, które były częścią mojej istoty, czułem, że dostarczam pożywienia społeczności i czułem przytłaczające poczucie celu i dumy z tego zadania. 

Potem przesunąłem się ponownie i stałem się jednym z bytów ślimaków. Po „zjedzeniu” wydalałem zieloną, krystaliczną maź, którą wykorzystałem do budowy nowych belek i kolumn w naszym habitacie. Ponownie ogarnęło mnie boskie poczucie celu i użyteczności. Potem stałem się sam habitatem i poczułem silną rodzicielską opiekuńczość nad społecznością, którą trzymałem w swojej strukturze. Wiem, jak szalenie to brzmi, ale moje słowa nie oddają sprawiedliwości, o ile bardziej dziwaczne i głębokie było to w rzeczywistości. Teraz konwencjonalne miary czasu, takie jak minuty i godziny, są bez znaczenia w sferze DMT, ale czułem się, jakbym był tam przez długie czas. Zaszło o wiele więcej zmian, w których dosłownie stałem się innymi bytami i przedmiotami, ale nie mogę nawet zacząć wyrażać tych części. To było po prostu zbyt dziwne i abstrakcyjne. 

„Wynurzyłem się w niewyobrażalnie masywną kosmiczną katedrę i mój ruch zwolnił do powolnego dryfowania. Przesuwające się kolumny i kopuły z siatki, zbudowane z zmieniającego się zielonego kryształu, utworzyły fraktalną piramidę, która składała się i zapadała na siebie, jednocześnie rosnąc”.

Kiedy wróciłem, zaniemówiłem. Dosłownie. Przez kilka minut nie mogłam powiedzieć ani słowa, a moja opiekunka była lekko zaniepokojona. Nie miałem traumy ani nic, po prostu nie mogłem uwierzyć, jak „prawdziwe” było to doświadczenie. Szczerze mówiąc, słowo real zaczynało tracić wszelkie znaczenie. 

Po tej podróży wszystko zaczęło się zmieniać. Coraz częściej odmawiałem linii koksu, gdy był oferowany. Niektóre wyzwalacze były nadal niezaprzeczalne. Wydarzenia takie jak wesela i wyjścia do klubów wciąż były zalane proszkiem, ale zaczynałem zyskiwać większą kontrolę i zaczynałem kwestionować wszystko wokół mnie. Teraz zdałem sobie sprawę, że codzienne życie na jawie to tylko jeden aspekt rzeczywistości. Było więcej do odkrycia. Wiele więcej. Już sam ten fakt nadawał życiu nowy sens.

Zmiana jest trudna

Wiele osób mówi o znalezieniu odpowiedzi podczas psychodelicznych tripów, ale z mojego doświadczenia wynika, że ​​w rzeczywistości zadają więcej pytań niż cokolwiek innego. Jednak dążenie do zaspokojenia tych pytań przyniosło pewne poczucie oświecenia. Nie w buddyjskim sensie „wszyscy jesteśmy jednym”, ale o wewnętrznym działaniu mojej własnej psychiki. Coś w tej ostatniej podróży naprawdę mnie utkwiło. Poczucie celu, które czułem, będąc funkcjonującym, wnoszącym wkład członkiem ekosystemu (tak dziwacznego, jak to wszystko było) grało mi w głowie codziennie. Chciałem tego uczucia we własnym życiu i wiedziałem, że wbijanie kokainy w każdy weekend mnie tam nie zaprowadzi.

W tym momencie zacząłem odczuwać, że moja depresja ustępuje w niektóre dni. Nie czułem już potrzeby ucieczki od mojego normalnego sposobu myślenia przy każdej możliwej okazji.

Złamałem kręgosłup mojego uzależnienia, ale pełna kontrola była daleko. W ciągu ostatnich kilku miesięcy doszedłem do pewnego wniosku, że psychodeliki to znacznie więcej niż suplementy imprezowe – mają moc wprowadzania zmian. Nie, jak można by się spodziewać, poprzez siłę ich własnych dramatycznych efektów, ale w dążeniu do zintegrowania tego, co zostało przeżyte. Innymi słowy, związki pokazały ci różne rzeczy, ale zmiana wynikała z refleksji i zintegrowania doświadczenia. Ciężka praca zaczęła się już po samej wyprawie.

Po raz pierwszy zacząłem tripować z moim partnerem – tylko we dwoje. Stało się to naszym ulubionym zajęciem na randkę. Poszliśmy na kolację, podpiliśmy się, a potem wróciliśmy do domu i razem założyliśmy karty. Seks był nie tylko oszałamiający, ale także pogłębiał się nasz związek z każdą podróżą. Śmialiśmy się, płakaliśmy i wszystko pomiędzy. Dyskutowaliśmy o rzeczach, które powstrzymywały nasz związek, bez urazy i obronności, które byłyby obecne w trzeźwym stanie umysłu. Do dziś często podróżujemy razem, czasem leżąc w ogrodzie przy ognisku, aż do wschodu słońca. Choć brzmi to banalnie, zawsze jest magiczne i nadal wzmacnia nasz związek.

Moje przekonanie, że psychedeliki są potężnymi narzędziami do leczenia i wzmacniania ludzkiej świadomości, było teraz solidne. Stałem się jednym z tych irytujących ludzi, którzy cały czas rozmawiali o psychikach i promowali ich stosowanie każdemu, kto chciał słuchać – i wielu to zrobiło. 

W tym momencie zacząłem odczuwać, że moja depresja ustępuje w niektóre dni. Nie czułem już potrzeby ucieczki od mojego normalnego sposobu myślenia przy każdej możliwej okazji. Było dużo pracy do wykonania, ale byłem na to gotowy i czułem się lepiej przygotowany do radzenia sobie z moimi problemami niż kiedykolwiek. Zmiana była trudna, ale nie chciałem już od niej uciekać. Byłem gotów stawić temu czoła.

To druga część trzyczęściowej serii o doświadczeniach Deva z narkotykami, uzależnieniami i samorozwojem. Ostatni artykuł z serii zostanie dodany w najbliższych tygodniach.

Dev | Bloger społecznościowy w Chemical Collective

Dev jest jednym z naszych blogerów społecznościowych w Chemical Collective. Jeśli jesteś zainteresowany dołączeniem do naszego zespołu blogerów i zarabianiem na pisanie na tematy, które Cię pasjonują, skontaktuj się z Mattem przez e-mail na adres matt@chemical-collective.com

Komentarze 8

  1. Jestem zdumiony, jak wielką różnicę może zrobić tak niewielka substancja w życiu człowieka. Zadziwia mnie za każdym razem, gdy czytam artykuły lub posty z nim związane.

    1. Zwłaszcza substancje, które są swobodnie dostępne w świecie przyrody. Nadszedł czas, aby (ponownie) odkryć moc tych związków i wykorzystać je dla dobra ludzi na całym świecie. Dzięki za komentowanie!

  2. Świetny artykuł, ponieważ sam jestem zapalonym użytkownikiem DMT, czuję, że trafiasz w sedno swoim wizualnym opisem i naprawdę odnosi się do tego, co pamiętam z moich doświadczeń.
    Wygląda na to, że byłeś na ciemnej ścieżce i jestem szczęśliwy słysząc, jak psychodeliki pomagają uciec od tego. Szkoda, że ​​zachodnia medycyna wciąż demonizuje te niezwykle ważne substancje.

    1. Hej Darren, jestem zachwycony, że rezonowało z tobą!

      Całkowicie zgadzam się z medycyną zachodnią – przynajmniej wygląda na to, że zostaną przeprowadzone bardziej prawdziwe, poważne badania. Widzę to jako przyzwoity postęp 🙂

  3. Wow. Absolutne szaleństwo, które to czyta! Niesamowite, jak psychodeliki mogą tak bardzo zmienić perspektywę i zaszczepić zmianę. Cóż za niesamowity, szczegółowy i przyjemny artykuł do przeczytania! X

    1. Dzięki Sai. Masz rację, myślę, że dopiero zaczynamy rozumieć prawdziwy potencjał związków. Mimo to robi się postęp! Dużo miłości x 🙂

  4. Człowiek, który stworzył AA, prawie miał LSD jako jeden z kroków, ponieważ jest tak skuteczny w przełamywaniu uzależnienia od alkoholu… to i znam osobiście 3 osoby, którym udało się przezwyciężyć alkoholizm przy pomocy LSD i wsparciu przyjaciół/rodziny .

    1. W tej chwili jest to niewykorzystany zasób i ma potencjał, aby zdziałać wiele dobrego. Mam nadzieję, że ta krótka seria artykułów pomoże w niewielkim stopniu podnieść świadomość. Doceniam czytanie i komentowanie, mój przyjacielu, dziękuję za poświęcenie czasu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj Dalej

Nagrody